Okiem eksperta: Dlaczego masowe teksty z AI przestają działać w Google?

Badacze z Google opisali niedawno system nazwany S-CTS, którego zadaniem jest wykrywanie i usuwanie taniego, produkowanego hurtowo spamu. Eksperyment prowadzono na materiałach wideo, ale wielu specjalistów SEO zwraca uwagę, że ta sama logika może już dziś obejmować teksty na stronach.
Dla właściciela serwisu czy sklepu wniosek jest dość konkretny: wrzucanie na bloga dużej ilości artykułów wygenerowanych na szybko w ChatGPT z miesiąca na miesiąc opłaca się coraz mniej. Poniżej trzy powody, dla których tak się dzieje.
Spis treści
Podmiana słów na synonimy przestała wystarczać
Wciąż popularne jest przekonanie, że lekko przerobiony tekst z ChatGPT (np. z kilkoma słowami zamienionymi na synonimy) przejdzie niezauważony. Badanie Google tłumaczy, dlaczego to podejście z czasem staje się coraz mniej efektywne.
Wyszukiwarka nie porównuje już treści słowo po słowie. Patrzy na głębsze wzorce i struktury semantyczne, a modele językowe pisząc artykuły, korzystają z powtarzalnych schematów i konstrukcji zdań. Można zmienić szyk i słownictwo, ale szkielet wypowiedzi zostaje ten sam i to on zdradza pochodzenie tekstu.
Ryzykujesz pozycją całej strony, nie jednego wpisu
Dawniej Google oceniało każdą podstronę osobno. Słaby artykuł nie pojawiał się w wynikach wyszukiwania, podczas gdy pozostała część serwisu utrzymywała swoją pozycję. Nowe podejście działa szerzej, tzn. uruchamia klasyfikator obejmujący całą witrynę (tzw. sitewide) i szuka powtarzalnych wzorców w obrębie domeny.
Jeśli algorytm uzna, że treści na stronie regularnie powstają według jednego, schematycznego szablonu, obniżyć może ocenę całej domeny. Ucierpieć mogą wtedy również te teksty, które napisał człowiek i które są naprawdę dobre. W praktyce oznacza to, że hurtowe publikowanie mało wartościowych treści z AI naraża na spadek widoczności cały serwis, nie tylko pojedynczy wpis.
Google aktualizuje filtry w godziny, nie miesiące
Kiedyś dostrzeżenie nowej metody generowania stron zajmowało wyszukiwarce miesiące, dziś jest jednak inaczej. Filtry antyspamowe potrafią zostać zaktualizowane w kilka godzin. Gdy pojawia się sprytniejsza wersja modelu (np. nowszy model ChatGPT czy Claude), inżynierowie Google dość szybko dokładają odpowiednią poprawkę. Efekt jest taki, że metoda skuteczna miesiąc temu potrafi dziś negatywnie wpłynąć na widoczność.
Jak w takim razie budować widoczność bezpiecznie
Te doniesienia nie oznaczają, że teksty tworzone przez AI są z góry odrzucane przez algorytmy. Google wielokrotnie powtarzało, że liczy się jakość, a nie to, czy przy tekście pomagał model językowy. Problematyczne jest zalewanie strony schematycznymi, płytkimi treściami, bo właśnie te wypadają coraz słabiej.
Chcąc budować stabilne wzrosty serwisu, warto trzymać się kilku zasad:
- Dokładaj to, czego AI nie ma w bazie danych. Nie chodzi o lepsze prompty, tylko o elementy spoza bazy modelu, np. krótki komentarz pracownika, opis prawdziwej sytuacji klienta (case study), realne zdjęcia z życia firmy.
- Zrób prosty test przed publikacją. Zapytaj sam siebie, czy w tekście jest choć jedna informacja albo fakt, których model nie mógł znać samodzielnie. Jeśli to zbiór ogólników dostępnych na stu innych stronach — odpuść. Szkoda czasu i pozycji.
- Wybieraj jakość zamiast masówki. Kilka wyczerpujących, naprawdę eksperckich poradników zwykle daje lepsze i trwalsze efekty niż kilkadziesiąt generycznych wpisów miesięcznie.
Piotr Wiśniewski
Webmaster zbierający doświadczenie w branży SEO od 2014 roku. Zwycięzca konkursu European Search Awards 2024 w kategorii BEST USE OF SEARCH – B2B (SEO): SMALL z kampanią dla OpenGift.pl.